Zadzwonił telefon. Wymacałam ręką po szafce i przyłożyłam do ucha komórkę.
- Haloo?- zapytałam przeciągłym, zaspanym głosem.
- Otworzysz mi w końcu te cholerne drzwi?!
Podniosłam się i zamiast leżeć w łóżku, usiadłam.
- Josh? Ee..tak, już idę.
Pobiegłam na dół i przekręciłam klucz w zamku.
- Dzwoniłem dzwonkiem już jakieś sto razy , a ty nie otwierasz.
- Przecież ty wiesz, że ja mam twardy sen..
- No, ale telefon to już odebrałaś.- skrzywił się
- No bo telefon jest obok mnie- odpowiedziałam zirytowana. - A przychodzisz
tutaj ponieważ?
Podszedł do mnie i wziął mnie za ręce.
- Jules, ja wyjeżdżam..
Zmroziło mnie.
- Gdzie?- wydukałam.
- Do Ameryki.- oznajmił czekając na moją reakcję zasłonił twarz rękami.
- Aha..-powiedziałam cicho , ale potem podniosłam głos do wrzasku - Czy
ciebie do reszty powaliło?!
- Nie. Przecież ty wiesz, że zawsze chciałem polecieć do Ameryki...
- No tak, ja wiem..Ale myślałam że to ...- jęknęłam - Nie wiedziałam, że to
zrobisz.
Zdziwił się.
- Od zawsze planowałem to zrobić.
- Do cholery , ale ty tam teraz będziesz mieszkał!
- No będę..- odparł cicho.
Położył dłonie na moich ramionach.
- Jules, ja cię bardzo przeprasz...
- Daruj sobie -weszłam mu w słowo.
Na dół zeszła Diana ze swoim pluszakiem, w tej swojej fioletowej
piżamce.
- Co się dzieje:? Czemu ja się wyspać nie mogę?
Skrzyżowałam ramiona. Zignorowałam pytanie siostry tylko bezradnie i z
wściekłością patrzyłam na Josha.
- Wyjeżdżam- powiedział patrząc na mnie. Ja tylko prychnęłam z pogardą.
- Oo..niedobrze....- odśpiewała pod nosem Diana patrząc na mnie.
- Dobra ! Wiesz co, Josh?
Zdumiony popatrzył na mnie.
- Jedź! Jedź sobie do tej swojej ukochanej Ameryki, proszę bardzo. Nie
potrzebuję cię!!!- krzyczałam i pobiegłam na górę zalewając się łzami.
Josh zdezorientowany stał na dole.
- Wyjdź lepiej- Diana wygoniła go na zewnątrz.
- Jesteś mała..
- Ale tu mieszkam.
Tymczasem ja przebrałam się w czarne leginsy, białą bluzkę w czarne
kropeczki i założyłam czerwono-szarą bejsbolówkę. Do tego wysokie, czarne
trampki converse i czarno- szarą full cap. Włosy rozpuściłam.
Zbiegłam na dół i wzięłam torbę.
- A gdzie idziesz?- zapytała mnie Diana.
Dopiero po rozejrzeniu się dotarło do mnie, że nie ma Josha.
- A gdzie Josh?- zignorowałam jej pytanie.
- Zasmucił się, że go tak potraktowałaś, a na dodatek ja wyrzuciłam go
przed drzwi domu.- oznajmiła dumnie.
Opadła mi kopara.
- Pewnie jest u chłopków- wybiegłam z domu.
Szłam chodnikiem mamrocząc do siebie pod nosem. Przecież nawet nie
wiedziałam gdzie oni mieszkają...
Na zewnątrz było zimno, wiatr nerwowo rozwiewał mi włosy. Szłam szybciej.
Może spotkam kogoś kto udzieli mi informacji o miejscu zamieszkania chłopaków.
Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu. Szybko się odwróciłam.
- Pomóc w czymś?- usłyszałam lekko zachrypnięty głos. Chłopak zdjął kaptur
i uśmiechnął się tajemniczo. Przegładził ręką po włosach, spojrzał na
mnie- i znowu tajemniczy wyraz twarzy. Trochę też satysfakcji..
Zabrałam jego ręce z moich ramion i uścisnęłam go mocno.
- Harry ! - krzyknęłam szczęśliwa - Jak dobrze, że cię widzę.
Przegryzł dolną wargę.
- Tak ? A czemu?
- Właśnie do was szłam..A przecież nie mam waszego adresu i szukałam kogoś,
i wtedy ty przyszedłeś ..- gadałam jak nakręcona, aż musiał położyć dwa palce
na moich ustach. Był rozbawiony.
- Tak, dam ci adres.
Odetchnęłam z ulgą.
- Dzięki. Jedyne miłe co mnie dzisiaj spotkało.
Odwróciliśmy się i szliśmy w kierunku domu chłopaków.
- Też właśnie idę do domu. A czemu jesteś w takim nastroju.?- zagadnął.
- Myślałam, że może się domyślisz..
Posłał mi pytające spojrzenie.
- Josh..wyjeżdża..do Ameryki- oddzielałam każde słowo.
Wyglądał na zdziwionego.
- Ee...co?
Stanęłam w miejscu.
- Zaraz...to ty nie wiesz?
- Nie...ale humoru nie poprawi ci fakt, że zepsułaś mi dobry nastrój.-
uśmiechnął się delikatnie.
Wbiłam wzrok w ziemię.
- Wiem, zdaję sobie z tego sprawę. Przepraszam...
Szliśmy tak w milczeniu. Mieliśmy wzrok wbity w ziemię. Kiedy ja ukradkowo
na niego zerkałam, on udawał, że nie widzi. Kiedy to z kolei on patrzył na
mnie- ja " Nie widziałam ".
- Masz chłopaka.?- zapytał nagle nie spuszczając wzroku ze swoich
conversów.
Spojrzałam na niego ukradkiem.
- Nie... A ty, masz ...dziewczynę?
- Nie..
- Aha.
Doszliśmy do domu . Harry otworzył drzwi i puścił mnie przodem. Na kanapie
siedzieli Louis, Liam i Zayn. Niall siedział na dywanie i pogrywał na gitarze,
a obok niego Josh, który stukał palcami o podłogę.
Kiedy mnie zobaczyli uśmiechnęli się i przyszli ze mną przywitać, a Josh
posmutniał i nawet nie zwrócił uwagi.
Podeszłam do przyjaciela i oderwałam jego palce od podłogi. Musiał na mnie
spojrzeć.
- Przepraszam- wycedziłam - Leć do Ameryki jeśli tego bardzo pragniesz,
Josh...
Wszyscy wytrzeszczyli oczy. Rozejrzałam się po nich , machnęłam rękami i
kiwnęłam głową.
- Tak, znajcie na przyszłość moje miłosierdzie.- zaśmiałam się, na co oni
zareagowali tym samym.
Josh bez słów i bez żadnych emocji mocno mnie do siebie przytulił.
- Dziękuję- szepnął - Że rozumiesz.
Uśmiechnęłam się .
- A..ten..kiedy wylatujesz?
- Dzisiaj wieczorem.
- To ja może zadzwonię jeszcze po Shay i Nikkę , też się z tobą pożegnają.
- Możemy zrobić dzień pożegnalny- zaproponował Liam.
- Potem możemy iść do kina- dodał Zayn
- No i do baru- usłyszałam podekscytowanie Louisa.
- No i do restauracji- powiedział Niall
Wszyscy krzyknęli ' Tak!", a Harry po prostu wsunął się pomiędzy Liama
a Louisa na kanapę.
- Ja jestem zmęczony.
Oparł głowę na ramieniu Louisa, a ten poklepał go po policzku.
- Co ty jesteś, baba?- spojrzał na mnie - Bez urazy.
- Spoko..
Harry spojrzał na niego - Louiss...- syknął
- No co?
- Kurna nic, wiesz?- odparł i z powrotem położył głowę na ramieniu
przyjaciela.
- Nie wiedziałem, ale dzięki że mi mówisz- odparł z uśmiechem.
Ja w tym czasie zadzwoniłam do dziewczyn i podałam im adres zamieszkania
1D.
- No, Harryy- przeciągnął Zayn - Idziesz ?
- Zastanowię się- mruknął .
*
Do domu weszły Nikka i Shay.
Przywitały się ze mną i z chłopakami.
- Fajny pomysł na dzisiejszy dzień - odpowiedziała Dominika kiedy
przedstawiliśmy jej i Shay nasze plany.
- Tak, a restaurację wymyślił pewnie Horan..?- dopytała Shannon.
- Mój kuzynek wymyśli wszystko co z jedzeniem- zaśmiała się Nikka.
Shay usiadła obok Louisa.
- ładnie wyglądasz- uśmiechnął się do niej promiennie.
- Ty też- odwzajemniła uśmiech.
Do domu weszła jeszcze jakaś śliczna dziewczyna.
-- Hej chłopaki, Hej skarbie- podeszła
do Louisa i czule go pocałowała.
Zobaczyła Shay siedzącą obok niego i skrzywiła się.
- Loui...mógłbyś mi powiedzieć, kto to jest?- uśmiechnęła się sztucznie i
do Louisa i do Shannon.
- Jestem Shannon Nelson. Shay..-wstała i podała jej rękę.
- Eleanor Calder- uścisnęła jej dłoń.
- Hej, ja jestem Dominika Holt. Nikka..- przedstawiła się kolejna
blondynka, Eleanor znowu uścisnęła jej rękę.
Ja nie podchodziłam do niej nieśmiało tylko pewnie podałam jej rękę.
- Julietta Pierce.. Jules..- przedstawiłam się.
- Eleanor Calder- uścisnęła moją dłoń i uśmiechnęła się do mnie serdecznie.
- To, to wasze nowe przyjaciółki?- zwróciła się do chłopaków.
- Tak- odpowiedzieli zgodnie z uśmiechem.
Calder zaśmiała się ,a jej wzrok zawiesił się na Harrym.
- A temu co znowu?- zapytała mnie po cichu. Byłam zaskoczona, że wgl się do
mnie odezwała.
Opowiedziałam jej o tym, że Josh wylatuje do Ameryki i o dniu pożegnalnym.
- Świetny pomysł, a temu się nie chce?- zdziwiła się
Wszyscy skinęliśmy głowami.
Podeszła do kanapy, na której leżał Harry i zaczęła nim trząchać.
- Harry, ty leniwy łośku..wstawaj- krzyczała przez śmiech.
Przyciągnął Eleanor na swoje kolana.
- Jesteś moją przyjaciółką ale za wiele sobie nie pozwalaj- zaczął ją
gilgotać.
- Louis!- krzyczała śmiejąc się - Uwolnij mnie od tego szaleńca. xD
Louis wziął swoją dziewczynę na ręce i odstawił z kanapy na podłogę.
- Dzięki misiek - pocałowała go w policzek.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
- To co , Harry..Idziesz?- zapytał Liam.
Skinął głową i wstał z kanapy.
- Idę się ogarnę tylko.
Podeszłam do niego.
- Wyglądasz świetnie, czego chcesz.
Spojrzał się na mnie z chytrym uśmiechem. Inni też zaczęli się śmiać między
sobą, ja zrobiłam się czerwona jak ostatni BURAK.
- Ok, czyli, że mogę tak wyjść. Jest dobrze?- zapytał mnie specjalnie.
- Tak.
- Powiedz, czy te czarne rurki sprawiają, że mam chude nogi..?
- Eee...- jąkałam się.
- Może dotkniesz i sprawdzisz- zaproponował Zayn, a Loui zaczął się
śmiać.Eleanor dała Malikowi po głowie, a Louisowi posłała gniewne spojrzenie.
Harry'emu zresztą też.
- Nie stresujcie mi tu dziewczyny- podeszła do mnie i wzięła mnie za rękę.
- Możemy pójść na plażę- zaproponowała Nikka- a Potem do restauracji i na
końcu może do baru tak pod wieczór, no i potem na lotnisko z Joshem-
przedstawiła swoją propozycję.
Zayn uśmiechnął się do niej promiennie, na co ona spaliła się. Mierzył ją
dokładnie wzrokiem.
- Świetny pomysł - przytaknęła Shay
- To my idziemy po kąpielówki- powiedzieli razem Josh i Niall.
Liam, Louis, Harry i Zayn pognali na górę się przygotować.
- Ej, to my skoczymy do domu po stroje kąpielowe. Czekajcie na nas pod moim
domem- krzyknęła Eleanor.
- Dobra- odkrzyknęli.
- Ja i Shay mamy w przeciwną stronę, więc nie masz za złe , że pójdziesz do
domu sama?- zapytała ostrożnie Nikka.
- Nie, jasne że nie - uśmiechnęłam się.
Eleanor powiedziała mi na jakiej ulicy mieszka.
- Czekaj...to naprzeciwko mnie- przeanalizowałam fakty.
- O, to świetnie. Pójdziemy razem i mamy do siebie blisko- ucieszyła się.
Wyszłyśmy z domu chłopaków i poszłyśmy w przeciwną stronę niż Shay i Nikka.
- Od ilu jesteście z Louisem?- zapytałam.
- Od dziewięciu miesięcy- uśmiechnęła się słodko.
- Oo..to bardzo miły chłopak- zaśmiałam się.
- tak. I świrnięty- zaczęłyśmy się śmiać.
Rozmawiałyśmy długą drogę do domu. El poszła do siebie po kostium, a ja do
siebie.
Wybrałam czarny z pastelowo różowymi 'kleksami'. Wzięłam moje japonki
Converse, a włosy spięłam w luźny kok. Dobrałam do tego jeszcze delikatną,
różową torbę. Zmieściłam w niej krem z filtrem, wodę jabłkową żywiec zdrój,
którą kupowałam jak byłam w Polsce, gumy miętowe do żucia i kilka pisemek z
modą.
Do mojego domu weszła Eleanor. Miała czarny kostium w małe czerwono-różowe
kwiatki, czarne japonki ze złotymi zdobieniami i słomianą, plażową torbę.Włosy
również spięła w luźny kok. Uśmiechnęła się do mnie pokazując na samochód
chłopaków. Wypiłam łyka wody, a ona dziwnie się spojrzała.
- Nie widziałam tej wody w sklepach w Londynie..
- A, no bo to z Polski. :)
- Dobra?
- Moja ulubiona jabłkowa. Chcesz spróbować?
Skinęła głową i wzięła łyka wody.
- Mm...Pyszna- obracała butelką w ręku i z powrotem mi ją oddała.
Wsiadłyśmy do busa chłopaków .
Shay miała pomarańczowy kostium, za to Nikka zielony . Pojechaliśmy
na plażę.
***
Ja i dziewczyny leżałyśmy na ręcznikach. Chłopaki pluskali się w wodzie jak
małe dzieci, no może z wyjątkiem Zayna
- Czemu nie pójdziesz do wody pływać?- zapytałam kiedy usiadł pomiędzy mną
a Nikką.
- Nie umiem- odparł sucho.
- Harry dobrze pływa, cię nauczy.
- Boję się, ok?
- Ej, no Zayn! - krzyknął w oddali Harry - CO ty, baba?!
Sprowokował go specjalnie. Zayn zagroził mu pięścią.
- Idź tam Zayn- poradziła Nikka
- Właśnie, nauczysz się w końcu- dodała Eleanor.
- Ok, pod warunkiem..- powiedział i spojrzał na Dominikę. - Umiesz
pływać? -zapytał jeszcze
- Średnio...
Wziął ją za rękę.
- To ty nauczysz się ze mną.- pobiegli razem do wody.
< Z perspektywy Harry'ego>
- Harry!- krzyknął Zayn wbiegając ostrożnie do wody. Zwróciłem się w jego
stronę - Nauczysz nas pływać?
Zorientowałem się, że pociągnął ze sobą Nikkę.
- Jasne- zaśmiałem się i spojrzałem na piasek dalej od wody.
- Ale poczekajcie minutkę.
Wybiegłem z wody i podszedłem w stronę Shay, Eleanor i Jules. Jules
czytała Vogue'a , Eleanor słuchała muzyki w słuchawkach i czytała książkę, a
Shay słuchała muzyki i piła wodę truskawkową.
Ustałem nad Juls, przez co zmusiłem ją by zdjęła swoje okulary
przeciwsłoneczne.
- CO?- zapytała kiedy uśmiechnąłem się do niej cwaniacko.
< Moimi oczami>
Jeszcze nie zmoczył swoich loków więc jego urok się bardzo zwiększył.
- Harry, co?- ponowiłam pytanie.
Ciekła na mnie woda z jego ramion i torsu.
I znowu ten cwaniacki uśmiech.
- Pójdziesz popływać?
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, wziął mnie na ręce i pobiegł ze mną do wody.
- Harry! Zostaw mnie!- krzyczałam śmiejąc się.
- Tak, a no bo co?
- No bo ci zaraz ...
Przycisnął mnie do siebie.
- Co?- powtórzył.
Nasze usta dzieliły milimetry. To dziwnie wyglądało. Stał ze mną w wodzie.
Trzymał mnie na rękach. Byłam do niego przyciśnięta. Gapiliśmy się na siebie
bez słowa.
- Bo cię zaraz kopnę tam gdzie nie powinnam.- wyszeptałam.
- ok, puszczam Cię.- upuścił mnie na głębszą wodę.
Wszyscy się obejrzeli. Zayn i Nikka zaczęli jakoś sobie wzajemnie radzić i
pływać, Niall, Josh, Liam i Lou gapili się na nas, ale potem wrócili do zabawy
jak małe dzieci. Wstałam wściekła i posłałam Harry'emu gniewne spojrzenie.
- O, no nie gniewaj się- zaśmiał się.
- Daj sobie spokój - wysyczałam i kierowałam się powoli w stronę brzegu.
< Oczami Shay>
- Ładny masz kostium - powiedziałam do Eleanor.
- E...dzięki - odparła chłodno.
Louis w oddali nam pomachał.
- Hej, Lou!- krzyknęłam i uśmiechnęłam się promiennie.
Eleanor wbiła pod moją nieuwagę złe spojrzenie w mnie .
Louis to zauważył już z daleka, więc uśmiechnął się do mnie i do El a potem
wrócił do zabawy w wodzie.
- Posłuchaj- wycedziła, na co spojrzałam się na nią - Możesz sobie być taka
słitaśna i wgl milutka dla wszystkich, ale zapomnij o moim chłopaku.
Oburzyłam się i przegryzłam dolną wargę.
- A wiesz ty co, Eleanor? Ja miałam dużo konfliktów z prawem i mogę robić
co mi się podoba.
Teraz to i ona przegryzła wargę.
- Louis będzie na ciebie zły jeśli mi coś zrobisz. Nie wybaczy ci tego.
NIGDY.- odpowiedziała z dumą na moje słowa.
Wbijałyśmy w siebie wściekłe spojrzenia.
- Dobrze - nie mogłam już - Zgoda. Mam z nim nawet nie rozmawiać?-
zapytałam smutna.
- Mhm. Jedynie słowo ' Cześć'.
Posmutniałam bardziej, ale to była jego dziewczyna..
- Ok..
< Z mojej perspektywy>
Przyszłam wściekłą i przemoczona do dziewczyn.
- A ci co się stało?- zapytała Eleanor podając mi ręcznik.
- Powiem tyle, że woda jest l-lodowata..- trzęsłam się z zimna. Eleanor
okryła mnie ręcznikiem , a Shay ogrzewała mnie pocierając dłońmi o moje ramiona
i kolana.
- Ale co się stało?- dopytywała Shay.
- Harry- wysyczałam.
- O, to wszystko jest jasne- zaśmiała się Eleanor.
Zmusiła mnie tym do uśmiechu.
- No a wy robiłyście coś ciekawego?
Shay i El spojrzały się na siebie w stylu ' Nienawidzę cię".
- Nie, takie tam głupoty- odpowiedziała Shay,
Chłopcy wyszli z wody, my zebrałyśmy ręczniki , przebrałyśmy się w normalne
ciuchy w przebieralniach na plaży, tak samo chłopaki. Pojechaliśmy do baru
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz