piątek, 24 sierpnia 2012

Rozdział 7

- A co nie mogę już pocałować dziewczyny, która mi się podoba.?- zapytał specjalnie Louis.
- Nie.- stanowczo zaprotestował Harry. Spojrzałam na niego wyczekująco, że może w tej chwili coś o mnie powie.
- Tak? A to niby dlaczego?- ciągnął dalej Lou.
- Bo w tym momencie zdradzasz Eleanor.!
Westchnęłam teatralnie , przegryzłam dolną wargę i machnęłam zrezygnowanie ręką w stronę Hazzy.
- Piernicz się.- odparłam chłodno.
Poszłam na górę do pokoju Louisa. I Shay i Harry mieli zdezorientowane miny. Louis patrzył na nich z pogardą.
- Co się tak lampisz? Ja powinnam tak patrzeć na ciebie- odezwała się Shay.
- Tak? A co ja ci znowu zrobiłem?!
Harry podszedł do niego szybkim krokiem i płynnym ruchem złapał go za ramiona i zaczął nim potrząsać.
- Próbowałeś ją zgwałcić wtedy w barze, człowieku!
- Co?- spojrzał na niego i na nią- Zabierz łapy , Harry- warknął.
- Tak? A bo co mi zrobisz?- wycedził Styles.
Spojrzeli na siebie tak wrogo jak nigdy.
Shay stała i patrzyła na nich z przerażeniem.
< Perspektywa Shay>
Nie chciałam by do TEGO doszło..ale Louis powinien mieć nauczkę. Rzucili się na siebie z  pięściami i wtym momencie weszli chłopcy z Eleanor. Zayn podbiegł i odciągnął Harry'ego od Louisa, z kolei Niall odczepił Lou od Hazzy. Liam podszedł do mnie i objął mnie ramieniem.
- Wiedzą?
Skinęłam twierdząco głową. Eleanor podbiegła do Louisa.
- Co się tu dzieje? Ktoś mi to wyjaśni?!
No i Harry z Louisem zaczęli się głośno wyzywać, a na dół aż zbiegła Jules.
< Moja perspektywa>
- Co do cholery?!
- Nie wiem..- rzuciła El.
- Ten kołek próbował ją zgwałcić w tym barze, to się stało!- krzyczał Harry.
- CO?!- powiedziałyśmy równocześnie z Eleanor, Zaynem i Niallem.
- Louis , nie mówiłeś mi o tym..- powiedziałam cicho, łamiącym się głosem.
- Bo sam tego nie wiedziałem..
- Byłeś pijany, ale żeby dopuścić się do tego?- syknął Harry.
- Nie wiedziałem, że będę do tego zdolny!! - krzyknął na cały głos.
Eleanor stała jak sparaliżowana.
- El..ja już tak dłużej nie mogę- powiedział wreszcie zażenowanym tonem Lou - Ja już tego nie czuję..
- Jak to?- jąkała się.
- Przykro mi , Eleanor, ale..zrywam z tobą.
Wszyscy zamarli, a El cisnęły z oczu łzy.
- Nie wierzę, kochałam Cię Louis! - krzyczała , a płacz ją przyduszał - Odpierniczcie się wszyscy ode mnie!- wybiegła z domu.
- El!- chciałam pobiec za nią, ale Zayn złapał mnie za ramiona i mocno do siebie przytulił.
- Zostaw ją w spokoju, musi przemyśleć pewne sprawy..
Teraz to i ja zaczęłam płakać. Louis wbił wzrok w ziemię, a pozostali patrzyli na mnie i na Zayna wyczekująco. Na Tomlinsona też zerkali.
Patrzyłam z pogardą na Shay i Harry'ego.
- Wiedział Harry, wiedział Liam...Ja pewnie dowiedziałabym się ostatnia - powiedziałam rozżalonym, chłodnym tonem i przełknęłam ślinę.
Shay podeszła do mnie wolno - Jules..
- Nie nazywaj mnie tak! Nie odzywaj się do mnie nawet słowem,rozumiesz?!- krzyczałam  tak jak El przez płacz i to sprawiło, że Zayn przytulił mnie mocniej.
- Sh...- uciszał mnie szeptem.
- Dobra, po kogo jesteś stronie?- zapytał Harry.
- Co?
- Ja, Shay, Liam i Niall jesteśmy za tym, że Shay ma rację nie odzywając się na Lou, bo on nie powinien był się tego dopuścić- wytłumaczył.
Louis prychnął z pogardą.
- Ale tematy..
Spojrzałam jeszcze raz na nich.
- Jestem po stronie Louisa.
- CO?- powtórzyli zdumieni.
- A ty Zayn?- wyjąkała Shay.
- Po stronie Lou. Był  narąbany, a każdy po pijaku może zrobić coś czego nie chce.
Wyrwałam się już z uścisku Zayna i wybiegłam z domu.
*
Stałam pod drzwiami Eleanor. Zadzwoniłam dzwonkiem, a ona otworzyła mi cała zapłakana, ja też byłam zapłakana. Bez słowa przytuliłyśmy się w progu. Długo to trwało.
Weszłyśmy do środka i usiadłyśmy na kanapie.
- Co ci się stało?- zapytała cicho.
Opowiedziałam o Shay.
- Od początku jej nie lubiłam, a teraz wydało się jaka ona jest.- skomentowała El.
- Nie jest taka okropna, ale nie wiem czy za to się do niej szybko odezwę.
Dziewczyna poklepała mnie po ramieniu.
- Nienawidzę go...
Spojrzałam na nią bezradnie.
- Louisa ? Za co..?
Spojrzała mi prosto w oczy, a z jej oczu popłynęły łzy.
- Nienawidzę go za to, że go tak kocham- powiedziała prawie załzawionym szeptem. I wtedy coś zrozumiałam. Ona uświadomiła mi jedną rzecz. Ta moja dzisiejsza nienawiść do Harry'ego ...nienawidzę go za to, że cholernie go kocham. W końcu to zrozumiałam. Ale nie powiem mu tego... nie będę się przyznawać, a poza tym on nie czuje tego samego. . . - Chociaż mnie tak cholernie zranił, ja go kocham- dokończyła Eleanor.
- Myślę, że powinnaś znaleźć kogoś innego..- poradziłam jej i wytarłam jej chusteczką łzy. Ona wytarła moje.
- Nic nie ukoi mojego bólu - powiedziała.
- Mojego też..- przytaknęłam.
Spojrzała na mnie nagle. - Zjemy lody?
Podniosłyśmy się z kanapy.
- Zjemy, zjemy - odpowiedziałam ochoczo.
Przyjaciółka wyjęła lody z zamrażarki i zaczęłyśmy jeść. W swoim towarzystwie jakoś się pocieszyłyśmy, uspokoiłyśmy trochę, plotkowałyśmy o chłopakach, gadałyśmy i wygłupialiśmy się aż do wieczora.
- El, gdzie masz łazienkę?- zapytałam.
- Soczek, prawda?
- Tak, za dużo go- zaśmiałam się.
- Na górę, korytarzem prosto i po lewej - uśmiechnęła się.
- Dzięki.
*
- Jules, dostałaś wiadomość!- krzyknęła.
- Już schodzę.
Kolejny brzęczyk kolejnej wiadomości.
- Dwie..trzy...cztery..Masz cztery wiadomości!
Zbiegłam na dół i wzięłam od niej telefon.
Otworzyłam pierwszą wiadomość.
Przepraszam..ale to tylko drobnostka..nie masz się o co złościć.
                                                                                  Shay <3
Zignorowałam ją, druga wiadomość.

Gdzie jesteś? Nie jesteś na mnie chyba zła, prawda? :(
                                                                          Loui ♥
Nie, nie jestem. A powiało mnie do Eleanor. Ona się na ciebie złości. Ty masz moje i Zayna poparcie ;)
                                                  Jules ;*
Dzięki, jesteś kochana. I powiedz Eleanor , że nie chciałem jej tak potraktować, po prostu nie czuje tego samego co kiedyś...
                                                              Loui ♥
 Dobsz..
                     Jules ;*

Przekazałam Calder wiadomość.
- Jaja sobie robi czy co?- prychnęła.
Zaśmiałam się.
- Nie, ale naprawdę jest mu przykro.
Pokręciła przecząco głową. Ja zabrałam się za odczytywanie wiadomości nr.3 , a ona usiadła na kanapę oglądać Parental Control ( Co na to tato?) . Otworzyłam kolejną wiadomość.
Wiem, że Lou do ciebie to napisał, ale ja chcę się upewnić gdzie jesteś...Martwię się o ciebie ;*
                                                                                                                 Dj Malik <33
U Eleanor. Jemu też to pisałam..i dzięki?
                                                             Jules ;*
Za co?
           Dj Malik <33
No, że się tak mną przejmujesz..
                                                       Jules  ;*
 Nie ma sprawy ;) Od czego są najlepsi przyjaciele?
                                                                  Dj Malik <33
:) :)
                   Jules ;*

W końcu otworzyłam wiadomość nr.4:
Jest już ciemno..chciałbym z tobą porozmawiać i to jak najszybciej.  Spotkajmy się w parku zaraz, proszę.?
                             Harry.xx
Człowieku, odpierdziel się ode mnie..
                                                         Jules ;*
 Gdybym tak zrobił nie byłbym sobą :D
                                                          Harry . xx
 Ale ty serio nie rozumiesz , że mam dość oglądania ciebie? 
                                                                                   Jules ;*
Czekam w parku ;p
                                 Harry.xx
DOBRA!

               Jules ;*
-El, muszę iść.
- No ok, a gdzie?
- Na spotkanie z Harrym- odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby.
Zaśmiała się.- A jednak?
Przechyliłam lekko głowę, by spojrzeć jej w oczy - Nie prowokuj mnie.
Poklepała mnie po ramieniu - Dobsz, dobsz.
Przytuliłam ją, pożegnałyśmy się i poszłam do parku.
**
Szłam w stronę fontanny, przy której dostrzegłam zarysy chłopaka. Podchodziłam bliżej, oświetlałam drogę komórką. Zobaczyłam jak jest ubrany. Czarne rurki, biała koszulka, szczęśliwa bransoletka, krótki naszyjnik jaki to często nosi i białe conversy.
- Zajebiście..- bełkotałam sobie pod nosem - Po prostu zajebiście..
To, że tak bosko wyglądał, ogólnie był boski utrudniało mi zachowanie obojętności i chłodu.
Podeszłam do niego i spojrzałam na niego beznamiętnie - Cześć.
Uśmiechnął się tajemniczo. Nie widziałam tego za bardzo, mogłam go ponownie oświetlić komórką , ale bateria mi padła więc.. No, ale czułam ten tajemniczy uśmiech.
- Nocujemy dzisiaj w motelu - oznajmił.
- Czy ciebie pogięło?! Ja pieniędzy przy sobie nie mam!
- Ja zapłacę - odparł obojętnie i beztrosko.
- Tsaa...oczywiście. - wymamrotałam.
- Daj mi rękę.- wyciągnął swoją dłoń.
Spojrzałam na niego i uśmiechnęłam się sztucznie - Nie.
- Serio chcesz to tak ciągnąć?- westchnął - Chcesz być złośliwa i wredna?
- Tak, bez ograniczeń - odparłam dumnie- Przez tą noc w motelu nie będziesz miał ze mną łatwo. Będę pyskowała i robiła wszystko na odwrót niż powiesz.
- Bez ograniczeń?- powtórzył
- Mhm.
- Dobra, chodź do tego motelu.
Szliśmy, na szczęście ulice były oświetlone latarniami. Była 23.00 .
- Posłuchaj, nie wiem co ja ci zrobiłem..- zaczął.
Ja widziałam doskonale jego, a on mnie. Akurat miałam na sobie dżinsowe spodenki z ćwiekami i podwyższonym stanem, białą bokserkę , sznurowane, czarne skórzane botki na obcasie , kilka bransoletek i czarną , dużą torbę. Włosy rozpuściłam. Lekko falowane opadały mi na ramiona.
- Nie jest ci zimno? Na ramiączka..
- A ci nie jest zimno na krótki rękaw?- zapytałam zirytowana.
Westchnął ciężko .
- Pytam się czy nie jest ci zimno, więc odpowiedz.
- Nie interesuj się.
- Jaka milutka - skomentował sarkastycznie Harry.
Byliśmy dla siebie złośliwi, bezczelni..
Doszliśmy do motelu, wynajęliśmy ten pokój i Harry uchylił drzwi.
Weszłam i zanim zdążyłam się rozejrzeć byłam już przywarta do ściany. Nie zdążyłam nic powiedzieć, a Harry wpił się jak wygłodniały w moje usta.  Nasze pocałunki stawały się coraz gorętsze. Zrzuciliśmy z siebie ciuchy , Harry błądził swoimi dużymi dłońmi po moich plecach. Przeniósł mnie na łóżko.
Oderwałam się na chwilkę od jego ust.
- Czekaj, czekaj. Chwila - spojrzał na mnie cierpliwie.
- Hm?
- Ja nie miałam Cię całować i nie miałam z tobą robić innych rzeczy.
Zmarszczył brwi.
- Grać w Monopoly?
Spojrzałam na niego z politowaniem.
- Dobrze, że chociaż przystojny jesteś.
Zaczęłam się z niego śmiać, a on położył mnie na sobie.
- Dostaniesz za to.- uśmiechnął się cwanie.
- Tiaa? A niby jak?
Posłał mi zadziorne spojrzenie i znowu zaczął mnie całować namiętnie,namiętniej..
-----------------------------------------
No i jest...te 7 opowiadanie. Hope You Like It.



Ja pdl..nie mogłam nie wstawić :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz