niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 9

Po pół godzinach wróciła do mnie Shay z rękami pełnymi sukienek.
- Łał..sporo ich masz.- wytrzeszczyłam oczy, a ona z uśmiechem położyła je na podłodze. Ja wywaliłam z szafy swoje i usiadłyśmy obok stosów sukienek.
- A tak właściwie to co my będziemy tam robić..?-  zastanawiała się przyjaciółka. Spojrzałam na nią kątem oka i zaśmiałam się.
- No przecież tańczyć.
- No tak..ale z kim?
Spojrzałam na nią uważnie.
- Ze sobą.
Zaczęłyśmy się śmiać.
- No a tak serio?
- Nie wiem. Ja pewnie zatańczę z jakimś chłopakiem, o ile będzie tam ktoś sensowny albo pójdę w ślady Nialla i będę jeść przekąski ze stołów.
- No..- jąkała się - A Harry?
- Proszę, nie wymawiaj imienia na "H" w tym domu.- burknęłam pod nosem , wygrzebując ze stosu śliczną sukienkę.
- Może nie koniecznie na bal ta suknia, ale chyba będzie dobrze?- zapytałam niepewnie.
- Jest śliczna, ale nie przebieraj się w nią dopóki mi czegoś nie znajdziemy - westchnęła Shay.
Patrzyła pusto na stos sukni.
- Czemu ja nie mogę być taka wysoka jak ty..?- wyżalała się.
- Shay..ja mam tylko 174 cm..
- A ja 168 cm.- jęknęła.
- Małe jest piękne- zaśmiałam się.
Pokazała mi język, a ja wynalazłam idealną sukienkę dla niej. Pokazałam jej, a ona aż jęknęła z zachwytu.
- Śliczna...dobra ja pójdę do łazienki na dół, ty na górę. Zrobimy włosy, przebierzemy się..
- Ok.
**
Taką fryzkę :D
Wyszłam z łazienki. Miałam fryzurę taką jak Eleanor kiedyś.
Założyłam jeszcze tą sukienkę:
Moja sukienka























Na kanapie na dole czekała już Shay. Na mój widok powiedziała tylko "Wow". Zaśmiałam się .
- Ty też wyglądasz zajebiaszczo - puściłam jej oczko.
Bo to był fakt. Shay natomiast miała fryzurkę a'la Danielle Peazer. Często wzorowała się na stylu dziewczyny Liama.
Fryzurka Shay ;p













Sukienka Shay



Zadzwoniła moja komórka. Połączenie od Liama.
- No hej Lilo. - przywitałam się.
- Zaraz u was będziemy.
- E..wy?
- Tak. Ja i Niall. Harry, Zayn i Louis pojechali już, a my was zawieziemy.
- No dobra, czekamy.
- Nie musicie. Już prawie jesteśmy.
Rozłączył się, a ja schowałam komórkę do torebki.
Zadzwonił dzwonek. Shay otworzyła drzwi, a tam stali rzecz jasna Niall i Liam w garniturach. 
- Wow..- powiedzieli chórem zapatrzeni w nas jak w obrazki. 
- I wzajemnie- skomplementowała Shay  z uśmiechem.
- No więc jedziemy?- dopytał Niall.
- No , musimy.- wyszczerzyłam się.
**
Dojechaliśmy na miejsce. 
- A kto właściwie urządza ten bal.?- zapytałam.
Niall aż pisnął z podekscytowania.
- Królowa, rzecz jasna.
Bal był wytworny. Muzyka była do ..tańców towarzyskich. Wszędzie długie stoły, przykryte beżowymi obrusami , na nich jakieś wytworne dania i napoje. Diamentowy żyrandol ....migające światełka. 
- Nieźle- rozejrzała się po sali Shay i wskazała w końcu palcem na trójkę chłopaków - O tam są, chodźmy do nich.
Pociągnęła mnie za rękę, a Niall i Liam poszli do stołów coś przegryźć.
- Hej chłopcy- przywitałyśmy się. 
Zayn, Lou i Harry odwrócili się na piętach i aż otworzyli usta.
- Wyglądacie...- zaczął Zayn.
- Jak ..- jąkał się Lou.
- Oszałamiająco- dokończył Harry. Spojrzał na mnie w skupieniu.  Lou pożerał wzrokiem nas obie, a Zayn..
- Idę się napić...
Pociągnęłam go za ramię.
- Mowy nie ma. Poczekaj przynajmniej do połowy balu..
- No to...- zaczął Lou.
Shay speszona jego wzrokiem na sobie, odwróciła wzrok.
- Ja idę się czegoś napić.- powiedziałam w końcu.
- O! A mi to nie pozwala!- fochnął się Malik.
Odwróciłam się na pięcie. - Tylko, że ja idę po mrożoną herbatę.
-  To zmienia postać rzeczy.
- No raczej.
Poszłam do stołu i wzięłam kieliszek. Tylko kieliszek był... 
Było białe i czerwone wino.
- No..w końcu to bal- mruknęłam do siebie i nalałam białego wina do kieliszka.
Wypiłam trochę.
- Jesteś zła?- usłyszałam za swoimi plecami męski głos.
Odwróciłam się i przewróciłam oczami.
- Nie będę używać na balu królowej niecenzuralnych słów dotyczących twojej osoby.
Harry westchnął.
- Nawet ze mną nie zatańczysz?
Wzruszyłam ramionami.
- Twoją winą jest teraz moje zachowanie wobec ciebie.
- Jedno pytanie? Wtedy w motelu...powiedziałaś mi, że mnie kochasz. Czy to prawda?
- No a jak myślałeś?- zapytałam zirytowana.
- Myślałem, że nie mówisz tego na poważnie.
- A co, codziennie ktoś ci mówi, że cię kocha?!- zapytałam oburzona. - Czy tylko te twoje panny do flirtów i przelotnych znajomości? Ja chyba też jestem jedną z nich.!
Odsunęłam się od niego i przeszłam na drugi koniec sali.
< Z perspektywy Shay>
- Nagrabiłeś sobie- powiedziałam podchodząc do Hazzy.
- Popatrz na nią..- odwrócił się do mnie - Muszę ci coś powiedzieć Shay.
- Tak, wiem że ze sobą spaliście.
Posłał mi pytające spojrzenie.
- Mówiła mi - wytłumaczyłam.
- Nie wiem co już mam robić..
Chciałam mu dać radę, ale w tym momencie podszedł do mnie Louis.
 - Zatańczymy?
- Czemu nie...
Był taniec do wolnego.
- Jak bardzo będę musiał cię przepraszać?- zapytał bezradny.
- Nie wiem...- odwróciłam wzrok od jego pięknych , zatroskanych i czarująco bezradnych oczu.
- Posłuchaj, Shay..jeszcze raz przepraszam. Powinnaś wiedzieć, że nie chciałem..Byłem pijany.
Nie skomentowałam tego.  Tańczyliśmy do końca piosenki. 
- Idę do toalety - powiedział i puścił moje biodra.
< Z mojej perspektywy>
No i kolejna piosenka do wolnego tańca...Zerknęłam na Nialla.
- Ubrudziłeś krawat żarłoku - pokazałam mu język.
- Odetnę ci go zaraz - pokazał  na mój język z buzią pełną sushi.
Zaśmiałam się i odwróciłam głowę na prosto. Centralnie przede mną stał Zayn.
- Chcesz by ta wzruszająca piosenka się zmarnowała?- szepnął mi do ucha i wyciągnął dłoń.
- Ej, Malik nie poznaję cię - uśmiechnęłam się.
Ujęłam jego dłoń i pociągnął mnie na środek sali. Tańczyliśmy wokół innych wirujących par. Objęłam rękami jego kark, a on swoimi rękami delikatnie oplótł mnie w talii. 
- Jak wrażenia - obrócił mną kolejny raz.
- Może być, czemu nie - uśmiechnęłam się tajemniczo .
Widziałam, że Harry raz co raz posyła nam wrogie spojrzenia.
- A jak tam z Larrym?- zapytałam nagle , odwracając wzrok od Hazzy i skupiając się na zapachu boskich perfum Zayna przeszywających moje ciało. 
- Pogodzili się po tym , jak odwieźli ciebie i Eleanor do domu.
Tańczyliśmy ze sobą bardzo blisko. Stykaliśmy się ze sobą ciałami. Zamknęłam na chwilę oczy i pozwoliłam Zaynowi kontynuować taniec.  Bałam się tej bliskości z nim. Bałam się, że mogę zrobić coś głupiego.
Otworzyłam ponownie oczy. I znowu spojrzałam na Styles'a popijającego whisky i patrzącego na nas zabójczym spojrzeniem.
- Zayn..- wyszeptałam.
- Hm?
- Muszę iść na chwilę do łazienki.
Oderwaliśmy się od siebie, a ja udałam się do wc.
Zapaliłam światło i stanęłam przed lustrem. Poprawiłam włosy , a w odbiciu lustra zobaczyłam leżącego, opartego o zimną kafelkową ściankę Louisa. leżał za mną, był cały zakrwawiony. Oczy zaszły mi łzami i podbiegłam do niego.
- Lou, Lou, Loui..- szeptałam, mając nadzieję, że może otworzy oczy.
Nic . Nie reagował.
Nie chciałam od niego odchodzić i zejść na dół. Wybrałam po prostu numer do pierwszej lepszej osoby. Harry.
- Hej, jak się ma twój kochaś?- zapytał wrogo.
Zaczęłam ryczeć.
- H-Harry, błagam Cię chodź  na górę do łazienki. Nawet zawołaj resztę.
Harry'ego ton złagodniał.
- Jules, co się dzieje.?
- Chodź - powtórzyłam łamiącym się głosem.
- Dobra, zaraz będę i zawołam resztę.
Rozłączyłam się i ujęłam w dłonie twarz Louisa.
- Lou...
krew lała się strumieniami. Do głowy przychodziły mi najczarniejsze myśli.
Do łazienki wbiegli chłopcy i Shay. Shay z widoku krwawiącego Lou zaczęła szlochać, a chłopcy byli zdenerwowani.
- Co za skur*ysyn mu to zrobił?!- wrzeszczał Zayn.
Harry złapał go za ramię. -Spokojnie, po prostu wezwijmy karetkę.
Liam zadzwonił.
- Kurde, on nie może umrzeć!!- krzyczał zdenerwowany Niall.
- Nie wymawiaj nawet tych słów - powiedziałam przez płacz.
- Ja się boję na niego patrzeć. Okropny widok..- Shannon schowała twarz w dłoniach.
Staliśmy tam totalnie rozbici. Nad zakrwawionym Louisem. Nie wiedząc co się właściwie stało. ..
*
Przyjechała karetka i zabrała Louisa do szpitala. My pojechaliśmy samochodem za nimi.
---------------------------
 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz