Jechałyśmy w samochodzie chłopaków. Louis już wrócił do trzeźwych, a Shay siedziała jakaś nerwowa i rozdygotana . Spojrzałam na nią raz dając jej do zrozumienia, aby się spojrzała, ale nie zrobiła tego. Patrzyła w jakiś punkt.
- To może...- zaczęła Nikka by przerwać ciszę.
- Przenocujecie u nas..?- dokończył Liam.
- To nie jest dobry pomysł..- zaprotestowałam dyskretnie pokazując na Shay.
- Nic mi nie będzie jak u nich przenocuję - odparła nawet nie spoglądając na nas.
- Dobra, możemy przenocować- powiedziała z entuzjazmem Nikka.
Niall spojrzał po prostu na nas wszystkich. - Macie pączka?
- Niee- odpowiedzieliśmy chórem.
Harry jechał za kierownicą, na drogę wyskoczyło mu jakieś dziecko ze swoim pasem.
- Ja pdl..- zaklął pod nosem i gwałtownie zahamował. Przerażony chłopczyk uciekł ze swoim psem, a Harry od hamowania zrobił drift. Wszyscy byli trochę zszokowani, ale udało się od nowa uregulować oddechy.
- W porządku Harry?- zapytałam by się upewnić.
- Tak, jest dobrze..
- Kurde jakie dzieci chodzą o 2.00 po ulicy?!- zastanawiał się wkurzony Zayn.
- Dzieci Zombie! Tak jak w tej mojej grze na konsole!- podniecał się Niall.
Spojrzeliśmy na niego dziwnie. Shay tylko nadal gapiła się w ten zasrany punkt.
- Ta, człowieku dzieci Zombie nie istnieją...- ostudził jego zapał Liam. Niall aż się rozdziawił.
- Nie mów tak! I może mi jeszcze powiesz, że święty Mikołaj nie istnieje?!
Louis poklepał go po ramieniu.
- Spokojnie stary, już cichutko bo dzieci zombie przyjdą do ciebie w nocy..- mówił cichutkim spokojnym głosikiem Louis, a mina Nialla stawała się coraz bardziej przerażeniem małego dziecka .
- I co one zrobią?- wyjąkał.
- No więc przyjdą do ciebie w nocy- kontynuował i podniósł głos do swojego normalnego tonu - By ci urwać łeb jak nie przestaniesz farmazonować.
Blondyn zaczął piszczeć ze strachu, a chłopcy i Nikka mieli z niego niezłą bekę. Ja spojrzałam na wszystkich z podniesioną brwią i objęłam Horana.
- To były tylko żarty, nie straszcie go. - Niall jeszcze dygotał ze strachu - On jest wrażliwy,
- Ale to ja oglądam Oprah, a nie on!- zaprotestował Louis.
- Oglądasz ..Oprah?- powtórzył z niedowierzaniem Harry.
- Ona..ona rozmawia z kobietami o ich uczuciach, to jest bardzo pouczające.
- Baba...- wymamrotał pod nosem Zayn.
- O niee!! Tak nie będzie, Liam przytrzymaj moje szelki - zwrócił się do Payne'a Loui i odwrócił z powrotem do Zayna - Już ja ci dam jełopie!
- Tylko mi tu bez takich!- krzyknął Harry podjeżdżając już pod ich dom.
- Shay, mogłabyś go walnąć w głowę za mnie? Siedzisz bliżej.- poprosił Louis.
- Wal się - odpowiedziała chłodno i sztywno.
- Dobra..
Wysiedliśmy wszyscy z samochodu.
- Ej Nikka, zagrasz ze mną na konsoli przeciw Liamowi i Niallowi?- zagadał ją Zayn.
- Tak jasne, ale trzeba najpierw ustalić gdzie będziemy spały..
- Ty masz załatwione. Śpisz ze mną w pokoju- oznajmił z entuzjazmem Zayn, a ona zareagowała uśmiechem.
- Jules, możesz spać u mnie - zaproponował mi Harry.
- O to ja i Shay u mnie.- odezwał się Louis, a Shay popatrzyła gwałtownym , błagalnym wzrokiem na mnie i na Harry'ego.
- Ja chcę z Harrym- powiedziała szybko.
Louis się zdziwił zresztą tak samo jak nasza dwójka.
- Emm..no dobra, to Jules będzie z Louisem.
Harry i Shay poszli do jego pokoju a ja z Louisem do Lou.
- Zaraz dam ci swoją koszulkę- powiedział gdy przekroczyliśmy próg. Usiadłam na łóżku.
- Jest duża więc zakryje to czego widzieć nie powinienem- zarumienił się i rzucił mi koszulkę w paski. Poszłam się w nią przebrać.
*
Gdy wyszłam, Louis był w samych spodniach od piżamy.
- Co ty masz tylko jedną piżamkę?- zaśmiałam się. Rzucił we mnie poduszką.
- Bardzo śmieszne, naprawdę bardzo , Jules.
Pokazałam mu język. Louis rozłożył materac.
- Ty będziesz spała na łóżku, a ja na materacu. - oznajmił.
- Nie, to twoje łóżko. Ja na materacu.
- Ale..ale..- jęknął - Materac jest fajniejszy. Ja chcę na materacu.
Zaczęłam się śmiać. - Ty samolubie!
On też zaczął. Położył się na materacu , a ja z rozbiegu wskoczyłam na jego miejsce spania.
- Aua, dziewczyno! Brzuch mnie boli teraz ;p
- To złaź z materaca i idź na wygodniejsze łóżko- wyszczerzyłam się.
- Oo, chciałabyś :D
- To co..- zaczął i spojrzał na mnie zakłopotany - Śpimy na materacu razem?
- Że we dwoje..?- drążyłam też już zarumieniona.
- Tak.Jak przyjaciele- dodał szybko.
- No tak, jasne że jak przyjaciele..
Zrobiło się niezręcznie więc położyliśmy się na materac i zaczęliśmy rozmawiać.
- Gdzie byłeś przez resztę wieczoru w barze? Szukaliśmy cię..- zaczęłam.
- Pamiętam tylko, że pokłóciłem się z Eleanor, a potem podszedłem do Shay..no i urwał mi się film.- zatopił wzrok w moich dłoniach. W czarnym lakierze do paznokci, którym pomalowałam paznokcie.
- Eleanor jest zazdrosna o ciebie i Shay?- zapytałam cicho.
Spojrzał na mnie znad moich dłoni.
- Skąd wiesz?
- Bo rozmawiałam z nią.
- Aha- powiedział, ale potem zmienił temat - I nie ma żadnego " mnie i Shay". Jesteśmy przyjaciółmi.
- Lou, nie próbuj przekonywać o tym siebie na siłę. Przecież dobrze wiesz, że jest inaczej.
- Nie, Jules. Jest tak jak mówię. Jesteśmy przyjaciółmi.- spojrzałam na niego bacznie, więc musiał oznajmić stanowczo - Nic więcej.
- A po co poszedłeś do Shay po kłótni z El?- ciągnęłam pierwszy temat.
- Sam nie wiem - wyglądał na zmieszanego.
- A ty wiesz, że jak się zakochałeś w Shay to musisz powiedzieć o tym Eleanor, prawda?
- Kurde, nie zabujałem się w niej! Kocham Eleanor.
Wywróciłam oczami , a on uśmiechnął się cwaniacko.
- Ładne rzeczy, łaadne rzeczy- mamrotał pod nosem
- Co?
- Odezwała się mądra. Ty sama przecież nie przyznajesz się przed sobą, że kochasz Hazzę.
- Coo?- pisnęłam - Nie gadaj bzdur, Lou.
- Ale ty na niego lecisz...
Uśmiech nie znikał mu z twarzy.
- Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
- Mhm..
Przekręciłam się bardziej do niego bokiem, niż tak jak przedtem leżeliśmy na prosto.
- Proszę Cię, jesteś moim najlepszym przyjacielem wśród chłopaków. Zasługuję na to, żebyś mi powiedział.
- Dobra, ale jak ty powiesz mi swój sekret.
- Dobra, ale ty najpierw.
- Ok...czuję coś do Shay, zadowolona?
- I to bardzo - uśmiechnęłam się i wzięłam głęboki oddech - Czuję coś do Harry'ego.
- To idź i mu to powiedz. - zaproponował Loui.
Wstałam.
- Ok, tak zrobię.
***
< Z perspektywy Shay>
Usiadłam z Harrym na materacu. Uznaliśmy, że ja śpię na łóżku, materac jest jego.
- Czemu jesteś taka wystraszona?- zagadał .
Opowiedziałam mu wszystko. I to trochę dziecinne , ale zalałam się płaczem jak jakieś niemowlę. Harry spojrzał na mnie uważnie i mocno mnie do siebie przytulił.
- Już spokojnie. Jestem tu z tobą, a z Louisem potem sobie pogadam.
- Dzięki- wtuliłam się w niego mocniej.
< Z mojej perspektywy>
Szłam aż do pokoju Harry'ego.
Przystopowałam trochę bo zobaczyłam jak razem z Shay mocno się przytulają, i jak on daje jej całusa w czoło. Nie potrafię opisać swoich emocji. Może..rozczarowanie, smutek, złość. Widocznie nie czuje do mnie tego co ja do niego..Postanowiłam wrócić do Louisa na materac.
< Perspektywa Shay>
- A mówiłaś już Jules, że Louis chciał cię zgwałcić?
- Powiem jej jutro, teraz chciałabym spać..jestem zmęczona.- wstałam i wróciłam na łóżko.
- DObrze, ja też idę spać. Dobranoc.
Zgasił światło i zasnęliśmy.
Wszyscy już zasnęli.
------------------------------------------
Sorki, że krótki..ale opisywałam tylko wieczór ;p

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz