wtorek, 21 sierpnia 2012

Rozdział 6

Rano otworzyłam oczy i zobaczyłam siebie w objęciach Louisa. Delikatnie wyślizgnęłam się spod jego ramienia by go nie obudzić. Wstałam z materaca i pościeliłam swoją połówkę. Podeszłam do jasnej drewnianej szafki przy łóżku Tomlinsona i wzięłam komórkę do ręki. Była godzina 9.33. Odwróciłam się, a Louis już rozgrzebał się na całym materacu i moje ścielenie poszło na nic.
- Wracaj mi tu z powrotem- rozkazał z zamkniętymi oczami.
- Mógłbyś powiedzieć gdzie?- wnerwiałam go z samego rana, więc podszedł do mnie , chwycił mnie w pasie, przerzucił przez ramię i usiadł ze mną na materacu.
- Odstawisz mnie matole?
Usiadłam teraz wygodnie obok niego. Przykryliśmy się kołdrą , bo w domu było nawet zimno.
- Jak poszło wczoraj z Harrym?- zapytał spragniony plotek.
- Masz może wodę Lou?
- Nie odbiegaj od tematu..Co ci się stało?
- Nic, już mówiłam- rzuciłam chłodno.
- Dobra, Jules co cię ugryzło..?- spojrzał na mnie zmartwiony.
Opowiedziałam jak widziałam wczoraj, że Harry i Shay mocno się przytulają, Harry pocałował ją w czoło...
- Tak się zachowują pary..- odrzekł smutny Lou.
- Jak ty i El niedawno.
- Właśnie zastanawiałem się czy nie zerwać z Eleanor..
Ożywiłam się.
- Louis! Wybij to sobie z głowy. Czemu ty chcesz to zrobić?
- Cały czas się kłócimy, a poza tym Shay jest ..taka..
- Nie kończ.
- Możesz mi pomóc ?
Spojrzałam mu prosto w oczy.
- Niby w czym?
- Wzbudzić zazdrość w Shay.
- Nie. Eleanor się na mnie obrazi.
- Poprosimy chłopaków by ją czymś zajęli.
- Ale Lou..to nie fair..
- No proszę, Julees..- zrobił maślane oczka.
- Nie, ja nie kłamię.
- Aha, jak se chcesz. Ale potraktuj to jak prawdę przyprawioną odrobinką kłamstwa - uśmiechnął się.
- Louis- wspomniałam.
- Prooooooo- zaczął jęczeć, skrzyżowałam ręce - Szszszęęęę.
- DOBRA!- krzyknęłam w końcu.
Do pokoju wpadli Zayn i Niall.
- Co jest? Ambulans czy apteczka?!- krzyczał spanikowany Zayn.
Podbiegłam do niego szybko i zasłoniłam mu usta dłonią.
- Cicho, ty też nie wrzeszcz.
Zamuczał jak kot i " pokazał pazurki". Walnęłam się w czoło.
- Zostawię to bez komentarza Zayn.. Nikka jeszcze śpi.?
- A no właśnie..
- Gadaj- wysyczałam widząc, że coś ukrywa.
- Wyjechała kazała ci nie mówić. Bo byś nie pozwoliła. Pojechała z powrotem do Polski , tam będzie miała jakąś karierę..- powiedział jak nakręcony.
- Co za...ale dobra, zadzwonię do niej wieczorem. Teraz nie mam czasu.
0 O a co robicie?- zapytał ciekawsko Niall.
Louis opowiedział jak planujemy wzbudzić zazdrość w Shay.
- Czekaj, Lou.. Podrywasz Shay, jesteś z Eleanor, a śpisz na jednym materacu z Jules...- analizował Zayn i spojrzał na Louisa z cwaniackim uśmiechem - Louis..ty psiee.
Zaczęłam się śmiać, a Lou przybrał poważny wyraz twarzy. Zayn nadal patrzył na nas z tym samym uśmiechem, a Niall zrobił się czerwony i zaczął się śmiać.
- Zajmiecie czymś Eleanor, prooszę?- zapytał ich Louis.
- Może jej od razu powiemy, że ją rzucasz, co?- zapytał zirytowany Zayn.
- Nie fajnie stary- dodał nadal czerwony Nialler.
Wstałam i ustałam pośrodku chłopaków.
- Szczerze, Lou..to mi się ten pomysł też nie podoba, bo El to jednak moja przyjaciółka..
- Już się zgodziłaś- wypomniał mi Lou.
- Dobra- odrzekłam fochnięta .- Masz tu łazienkę , Lou?
- Nie, są dwie. Jedna na dole, a drugą się wchodzi przez pokój Hazzy.
No to poszłam na dół, bo do Harry'ego nie chciałam iść. Zapukałam w drzwi, ale tam siedział Liam. No i chyba miał P.R.O.B.L.E.M.Y fizjologiczne więc musiałam iść do..tamtego osobnika.
Weszłam do jego pokoju i siedział tam z Shay. Ona cały czas mu za coś dziękowała,  on ją w dalszym ciągu obejmował. Gdy zobaczyli mnie trochę się wystraszyli.
- Co? Wyglądam tak okropnie po wstaniu?- zażartowałam sarkastycznie.
- Nie, nie o to chodzi- odpowiedział szybko Harry.
- Mhm...Skorzystam z łazienki, ok?
- Tak, jasne.
Weszłam przez drzwi i zaczęłam myć zęby. Usłyszałam głos Harry'ego , który mówił do Shay " Zaraz Wracam". A ona mu na to: Ok, ja idę do kuchni zrobić płatki, jestem trochę głodna.
No i pan Styles we własnej osobie pojawił się za mną i zamknął drzwi od łazienki. Szybko wypłukałam gardło.
- Wiesz, że nie wchodzi się do kibla kiedy ktoś tam jest?!
- Były otwarte, więc nie robiłaś nic ważnego.- powiedział bezczelnie.
- Harry..jaki ty szarmancki jesteś - powiedziałam ciętym tonem głosu.
- CO ci jest?- przybrał niezrozumiały wyraz twarzy.
Odłożyłam z hukiem szczoteczkę.
- Nie chcę o tym z tobą rozmawiać.
- Jestem twoim przyjacielem..
- Właśnie- rzuciłam i omijając go wyszłam z łazienki i poszłam przebrać się w normalne ciuchy .
**
Po ubraniu się zeszłam na dół i zobaczyłam jak Shay otwiera drzwi do wyjścia.
Harry szybko do niej zbiegł i złapał za ramiona.
- Lepiej już?
Uśmiechnęła się do niego.
- Tak, dzięki - pocałowała go w policzek.
Poczułam jakieś ukłucie w sercu. Lou też przybrał tępy wyraz twarzy. Chciałam zezłościć Hazzę i jednocześnie pomóc Louisowi. Mrugnęłam do niego " Czas na przedstawienie" , on do mnie  " Yeah, kitten. the Show must go on".
- Loui..- zajęczałam na tyle głośno, by się odwrócili. Zayn, Liam i Niall wiedzieli, że muszą iść do El i ją czymś zająć.
- My idziemy- odparł Zayn- Do świata gier.
Wyszli, a Shay i Harry nadal na nas patrzyli, my zerkaliśmy na ich reakcję kątem oka.
Louis chwycił mnie w talii i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek.
Stali jak słupy.
- Doobra..o co wam chodzi?- zapytał Harry.
-------------------------------------
Sooooorki...że krótkie..znowu. Po prostu moje ręce nie napiszą dzisiaj więcej ;c

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz